NAJLEPSI Obserwatorzy :)

Witaj,
Załóż konto Inteligo z mojego polecenia,
a zyskasz możliwość otrzymania premii pieniężnej
w wysokości 100 zł.

Pamiętaj, aby we wniosku o konto w polu
"Kod promocyjny" podać mój numer telefonu: 608806730

Otwórz konto Inteligo

Sprawdź szczegóły na maminteligo.pl

Regulamin Programu Mam Inteligo

Pozdrawiam
dyziocha

.

.

sobota, 26 stycznia 2013

Kuchennie, czyli chochlą po łapkach cz. 13

Coś na szybko, coś na słodko :)

Dziś króciutko, bo cóż tu się rozpisywać. Człowiek ma czasem różne zachciewajki. Kobiety mają takie dni, kiedy chce się coś i nie bardzo kubki smakowe jasno wyrażają co to jest :). 
Siedząc i przeglądając zakupioną kiedyś, latem w super - hiper - markecie książkę, miałam ochotę na całe mnóstwo jedzonka zamieszczonego na  kolejnych kartkach kalendarza. Były też takie, które nie koniecznie zjadłabym, ale to już kwestia smaku, który się zmienia i kto wie, czy tych dziś nie smacznych kiedyś nie zrobię :). 



To się do nich nie zaliczało :) Fryknełabym taki deserek oj tak fryknełabym :)




30 kwietnia znalazł się przepis na sezamki, SEZAMKI "SAMO ZŁO" - to już moja nazwa ;-D
Potrzebne do ich wykonania są dwa składniki:
  • szklanka sezamu
  • szklanka cukru :(
  • 2 łyżki wody (następnym razem zrobię bez wody)





No, ale przepis to przepis, więc uprażyłam na suchej patelni wspomniany sezam.
  i skarmelizowałam na małym ogniu cukier. 

Następnie wymieszałam obydwa składniki i wylałam na papier do pieczenia. Przykryłam drugą warstwą papieru i rozwałkowałam cienko, jak na sezamki przystało :) 
Póki były jeszcze ciepłe szybko pokroiłam. Trzeba się z tym spieszyć ponieważ robią się twarde i ciężko pokroić.

No i tyle.
S M A C Z N E G O ;) a raczej słodkiego :)


ps. książka nie ma autora/autorów i jest wydana przez Olimp Media Sp. z o.o. sp. k.. Jest fajna, bo można używać jej przez wiele lat. Ma zaznaczone święta stałe, imieniny i ma miejsca na własne notatki :)

wtorek, 22 stycznia 2013

Zbiorczo - szybko

Dziś króciutko i zdjęciowo co u mnie ostatnio się dzieje :)
 Po pierwsze:
 napadało więc trzeba było odśnieżyć balkon, żeby go nie urwało :)
Swoją drogą uwielbiam taką zimę z lekkim, sypkim śniegiem, lekkim mrozkiem. Taką pamiętam w czasie moich ferii, kiedy to człowiek był młody i termin ferii go obowiązywał :) a pisałam o niej we wspomnieniach o Monice co kombinezon miała ;-)

Po drugie: 
zrobiłam na dzień babci tiramisu z gotowych składników (zmieniłam tylko skład ponczu).
Ach i u mnie w rodzinie 20 stycznia jest DNIEM CIOCI. Dostałam od dzieci moich braci w prezencie herbatkę smakową. A wyszło to stąd, ze zawsze sobie żartowałam, ze protestuję bo są różne DNI świąteczne a DNIA CIOCI nie ma ni dzieci sobie wzięły do serca moje jęczenie ;)
Po trzecie: 
tamto odśnieżenie zostało "zapadane" niepozornie padającym przez noc i dzień śnieżkiem, więc znów odśnieżałam.

A jak odśnieżałam balkon to poszłam też odśnieżyć BLUUU, które już o 17.00 zabieliło się.
Zdjęci zrobione z okna na 4 piętrze. Moje BLUUU było zasypane, jak każe auto garażujące nie w garażu :(

Po czwarte:
zrobiłam "swojski" makaron, wysuszyłam i wymyśliłam jak go przechowam a przy okazji inne rzeczy też po przesypywałam do takich szczelnych słoików :)
i po piąte:
trzeba strącić sople co by przechodniom na głowę nie spadły, a pogoda taka, że będą się wydłużać i przybierać na masie
ps.
po szóste powstają kolejne chleby ;), ale nie będę Wam już umieszczać zdjęć dopóki mi nie wyjdzie taki, jaki mi się marzy :)

czwartek, 17 stycznia 2013

...

" Ty, Panie tyle czasu masz,
Mieszkanie w chmurach i błękicie,
A ja na głowie mnóstwo spraw
I na to wszystko jedno życie.
A skoro wszystko lepiej wiesz,
Bo patrzysz na nas z lotu ptaka,
To powiedz czemu tak mi jest,
Że czasem tylko siąść i płakać.
Ja się nie skarżę na swój los,
Potulna jestem jak baranek
I tylko mam nadzieję że,
Że chyba wiesz co robić Panie? "
Edyta Geppert - Ty, Panie (Thou, Lord)

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Kuchennie, czyli chochlą po łapkach cz. 12

No tak, jeszcze kilka wpisów i na blogu będzie przewaga wpisów kulinarnych :) Mi to nie przeszkadza a Wam??
W sobotę, niemal niespodziewanie odwiedziła mnie Anna W. W momencie kiedy zadzwoniła, dopieszczałam ciasto na chleb a wzięło mnie na piecznie, ponieważ przeglądając necik trafiłam TU i przeczytawszy skład stwierdziłam, że:
  • mam drożdże ze świąt - szkoda wyrzucić
  • mam mleko - szkoda wylać
  • i całą resztę też mam :)
Więc wzięłam się za odmierzanie i grzanie. Jedynie te jajka nie dawały mi spokoju. Trochę mi nie pasowały i jakiś "chochoł" (nie będę pisać, że ten z kopytami) mnie podkusił i zmieniłam skład :)
Podam jak jest w przepisie oryginalnym i w nawiasie co ja zmieniłam:
  • 400 ml ciepłego mleka
  • łyżeczka soli (dałam 1,5)
  • łyżka cukru
  • 10 dkg drożdży
  • 2 jajka (nie dodałam)
  • 40 dkg mąki (ja użyłam pszennej, żytniej chlebowej i pszennej chlebowej)
  • białko do posmarowania po wierzchu (ja użyłam wody)
  • (dodałam jeszcze ziarenka siemienia lnianego i po wierzchu posypałam makiem)
Podgrzane mleko do temp. ok 40st. C wymieszałam z solą, cukrem, drożdżami i mąką w ilości podanej wyżej. Odstawiłam na godzinę do wyrośnięcia i wybąbelkowania . Po tym czasie wyłożyłam ciasto na stolnicę posypaną mąką a ponieważ moje było za rzadkie do pieczenia na blasze to podsypywałam i podsypywałam na zmianę tymi mąkami aż było w miarę stabilne tzn. trzymało kształt bochenka. Miałam swojego "przeszkadzacza" i niestety jeszcze ciut za mało tej mąki podsypałam. Blachę wyłożyłam papierem do pieczenia podsypałam mąką i wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 220st. C. Piekłam 15 w tej temperaturze a następnie obniżyłam ją przykręcając kurek od gazu na 200st. C i jeszcze ok. 40 - 50 minut piekłam. Ostrożnie (bardzo gorący) wyjęłam, zastukałam w spód, usłyszałam głuchy odgłos i zakończyłam pieczenie :) Położyłam na keksówkę, bo kratki nie posiadam, do ostygnięcia i poszłam z Anną W do Stokrotki.
Troszkę mi się rozpłynął, ale wielkość kanapek była akuratna na spotkanie z Anną W. i  Jej Stokrotkowym zakupem ;D. Zjadłyśmy go z masełkiem i serkiem. Bałam się, że nie wyjdzie, że zakalec, że smak nie ten, bo przecież nie zastosowałam się radykalnie do przepisu.
A oto i bohater tego wpisu :D
PS.
O chlebie możecie poczytać m.in. na stronach podanych poniżej
http://dancia.bloog.pl/id,4388658,title,Porady-pieczenie-chleba,index.html?ticaid=6fd30
http://kotlet.tv/pieczenie-chleba
http://www.chleb.info.pl/zakwas-porady-praktyczne/pieczenie
http://chleb.republika.pl/poradypraktyczne.htm


PS. 2 :)
ten sam przepis ale więcej mąki :)

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Bożego Narodzenia czas ...

Kochani ja również śpieszę złożyć Wam życzenia z okazji Bożego Narodzenia ;)
Więc życzę:

  • zdrowia
  • miłości bliskich
  • uśmiechu na twarzy swojej i u spotykanych ludzi
  • pogody ducha
  • radości
  • głośnego śpiewu kolęd
  • bałwanów tylko za oknem ;D
  • wzajemnego zrozumienia
  • wyrozumiałości wobec słabości

a tu niespodzianka jaka czekała na współmieszkańców. Nie wiem czy w całym bloku "Ktoś" pozawieszał jemiołę na klamkach u drzwi do mieszkań :), czy tylko w naszej klatce, ale miłe to było.








Jeszcze raz najlepszego.
CMOCZKI
ps. a tu stroik na wejście z resztek drzewka jednego z braci mych ;)

wtorek, 11 grudnia 2012

Moje małe DIY 4 ;)

tur, tur, tur ....
Tak dziś wzieło mnie na turkotanie maszyną do szycia:)
Miałam wieeeeeelką ochotę "odpalić" staruszkę napędzaną nóżkami :) a nie elektryczną stopką :), ale zostawiłam ją na razie w spokoju i użyłam elektrycznej.

Naleciało mnie i uszyłam sobie poszewkę na poduszkę. Wykorzystałam bluzkę koszulową, którą kiedyś kupiłam w SH z racji fajnego połączenia płótna z dzianiną oraz oczywiście koloru. Koszt bluzki to cały 1 zł więc nie mogłam nie kupić :) Uszyłam oczywiście też poszewkę na pióra/pierza, które fruwają do tej pory mi przed nosem :) Żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia jak nadziewałam poduszkę, ale bałam się ruszyć, coby jeszcze więcej tego nie latało :) Miłe wrażenie mieć w garści garść pierza :)
A i jeszcze mnie naszło na popierdułki. Udziubdziałam 4 serca, wypełniłam watą, ozdobiłam i gdzieś je uwieszę - najpewniej na jakimś stroiku - choć żadne z nich świątecznym nie jest :) 

niedziela, 9 grudnia 2012

Kuchennie, czyli chochlą po łapkach cz. 11

A oto mój świąteczny KEKS 
na Święta :)
 Brykając po za-subskrybowanych blogach znalazłam piękne zdjęcia zimowe oraz przepis na w/w KEKS u Maszaka tu Maszka tam :). Przepis przeczytałam, przez dwa dni przyswoiłam ;), zakupy zrobiłam tylko zapomniałam o kandyzowanej moreli, bo skórki pomarańczowej nie lubię, ale dodałam taką otartą suszoną. No i na zdjęciu widać co wyszło.Orzechów dałam "na oko" i włoskie i laskowe i dodałam jeszcze opakowanie suszonych śliwek. Spróbować musiałam :) Reszta zapakowana czeka na przedświąteczne polukrowanie i skonsumowanie.
Polecam.

Ps. przepis, który zresztą widać spod talerzyka ;)
  • 20 dkg masła
  • 4 żółtka
  • 1/2 szklanki cukru
  • 25 dkg mąki
  • 1 łyżeczka amoniaku (pełni funkcję proszku do pieczenia)
  • 2 łyżki wody
  • bakalie - duuuużo (orzechy włoskie, laskowe, śliwki suszone, rodzynki, morele, kandyzowana skórka pomarańczowa) - ja dałam po opakowaniu
  • czekolada gorzka
Smarujemy dużą keksówkę masłem i wysypujemy bułką tartą.
Masło rozcieramy i dodajemy na przemian po jednym żółtku i po trochu cukier. Ucieramy aż będzie pulchne.
W tym czasie (ja zrobiłam przed zabraniem się do "roboty") siekamy orzechy, kroimy resztę bakalii i czekoladę i podsypujemy odrobiną mąki, żeby bakalie się otoczyły nią i nie opadły na dno ciasta (chociaż moje było tak gęste, że się śmiałam, że mogę prawie jak kruche wyrabiać ;))
Ubijamy białka na sztywno i dodajemy do masła "ubitego" z żółtkami i cukrem. Delikatnie mieszamy (już nie mikserem), dodajemy bakalie i mąkę. Łyżeczkę amoniaku rozpuszczamy w 2 łyżkach wody i dodajemy do ciasta. Mieszamy i wykładamy do formy. 
Pieczemy ok. 1 h w temp. 180 st.C. (ja mam piekarnik bez termoobiegu)
No to już teraz 
smacznego :)

Ps. 2 
Maszka masz rację może zniknąć przed świętami :)

czwartek, 29 listopada 2012

Brak przestrzeni :(

Chciałam dorzucić fotki a tu wyskoczył mi komunikat o braku przestrzeni w Picasa !!! Oczywiście jest możliwość dokupienia , ale to kosztuje. Miałyście już taki problem?? Zostało mi chyba zamiast umieszczać zdjęcia to opisywać co powinno w danym miejscu być :(

środa, 21 listopada 2012

Kuchennie, czyli chochlą po łapkach cz. 10

Ależ się kulinarnie rozhulałam :)
Przepis na te bułeczki znalazłam przeglądając blogi do nominacji w zabawie LIEBSTER BLOG :)
Na bułeczki trafiłam na blogu Gotowanie w mniejszym mieście. Przeczytałam, przeanalizowałam, zwizualizowałam, mniam ;) i dziś rano będąc w sklepie zakupiłam drożdże, mleko, masło i jaja. Wracając weszłam do piwnicy po powidłonutellę i wzięłam się i zrobiłam :)
 Ciasto przepysznie mięciutkie.
Moje bułunie standardowo, nie takie równiutkie, ale tu nie kształt ma znaczenie :)
SKŁADNIKI:
  • 20 g świeżych drożdży
  • 200 ml mleka
  • 50 g cukru
  • 430 g mąki
  • 40 g masła roztopionego i wystudzonego
  • 2 żółtka
  • cukier z prawdziwą wanilią
  • nutella
  • powidła śliwkowe


WYKONANIE:
Podgrzane mleko z cukrem łączymy z pokruszonymi drożdżami. Pozostawiamy miksturę zwaną zaczynem  do "przepracowania" na 15 min. W tym czasie rozpuszczamy masło i studzimy. Do zaczynu (drożdże + mleko + cukier) dodajemy mąkę, żółtka, cukier z prawdziwą wanilią i rozpuszczone masło. Wyrabiamy gładkie i elastyczne ciasto. Odstawiamy w ciepłe miejsce na ponad godzinę, aby wyrosło.
Po tym czasie odrywamy po kawałku, formujemy w dłoniach placuszki, na środek kładziemy powidła i nutelle, sklejamy brzegi i układamy łączeniem do dołu  na blaszkę wyłożoną papierem. Jedną przy drugiej tak, aby lekko przylegały do siebie. Znów odstawiamy do wyrośnięcia na tyle, żeby bułeczki podwoiły objętość.
Smarujemy żółtkiem wymieszanym z mlekiem i pieczemy w 180 st. aż bułeczki się zrumienią. U mnie to było  ok. 30 minut, ale ja mam stary piekarnik, nie szczelny :) i beż termoobiegu.

No to co ...

SMACZNEGO ;)

ps. tu kolejna wariacja z  powyższym ciastem drożdżowym

wtorek, 20 listopada 2012

A dziś ...

Moja mama Heniusia regularnie ogląda program "Jaka to melodia" i ostatnio usłyszałam te "Elvisowskie" głosy i hulają mi teraz w głowie.
A tu coś spokojniejszego co również w głowie się plącze :)
Ps. Po prawej nowy widżet. Wiem, że nie mieści się w szablon, ale szkoda mi nie poinformować Was o darmowej możliwości słuchania audiobooków - wiem, że niektórzy wolą taką formę. Książek można posłuchać na stronie Radio nakanapie.fm
Ja uwielbiam słuchowiska - wychowałam się na  radiowej Jedynce, a tam codziennie o 19.00 lub 19.30 były słuchowiska i audycje dla dzieci. Później pokochałam miłością bezwarunkową radiową TRÓJKĘ a w niej głos Pana Kuby Strzyczkowskiego i Pana Artura Andrusa no i Pana Marka Niedźwieckiego  i Pana Manna Wojciecha :)