NAJLEPSI Obserwatorzy :)

Witaj,
Załóż konto Inteligo z mojego polecenia,
a zyskasz możliwość otrzymania premii pieniężnej
w wysokości 100 zł.

Pamiętaj, aby we wniosku o konto w polu
"Kod promocyjny" podać mój numer telefonu: 608806730

Otwórz konto Inteligo

Sprawdź szczegóły na maminteligo.pl

Regulamin Programu Mam Inteligo

Pozdrawiam
dyziocha

.

.

czwartek, 13 lutego 2014

Kuchennie, czyli chochlą po łapkach cz. 27 - Walentynkowe wypieki i coś jeszcze :)


Jutro Walentynki to będą moje ulubione ciasteczka siekane :) Przepis na nie u mnie TU a do autora przepisu odsyłam TU do Makagigi.

Jakoś mi się tak uzbierało tych wycinaków do ciastek, ale nadal mam kilka upatrzonych i pewnie kiedyś kupię. Nadal ulubionym przepisem na ciasteczka jest TEN na ciasteczka siekane :) i moje wycinaki świetnie do nich pasują :)


















Przy okazji robienia dżemu pomarańczowego wykorzystałam skórki i wódkę, która mi zalegała od jakiegoś czasu. Przepisy znalazłam na stronie Moje wypieki o TUna blogu dietetyków TU.
Zobaczymy co z tej mojej mieszanki wyjdzie, narazie się "przegryza :)


Udanych Walentynek
Cmoczki :)

Ps. pod spodem jeszcze dwa przepisy, które mam zamiar spróbować zrobić jeśli o niech nie zapomnę :)

http://www.mojewypieki.com/przepis/churros
http://www.mojewypieki.com/przepis/sos-karmelowy

środa, 12 lutego 2014

Hmmm, jak to jest - dziecko podobne do ...

No właśnie. Jak to jest. Nie wiem skąd mi to przyszło, ale w moim otoczeniu jest to regułą. Może się mylę, może moje oczy widzą co chcą, chociaż nie chcą. 

Więc chodzi o to, że zauważyłam, iż pierwsze dziecko jest podobne do taty/rodziny taty. Tak było w przypadku mojej bratanicy. Natalka jak się urodziła i do jakiś 3 - 5 lat była bardzo podobna do swojej babci a mamy swojego taty. Podobnie ma się sytuacja z dziećmi moich znajomych. Pierwsze dziecko rodziców jest podobne do mężczyzny i jego rodziny, przynajmniej do pewnego wieku. 
Przy kolejnych dzieciach lub w sytuacji, gdy jedno z rodziców ma już dzieciaczka, żadnej zależności nie zauważyłam. 

No to teraz czekam na informację od Was czy to tylko moje urojenie czy moze tak jest naprawdę. 
Nie mam na myśli tu dużych dzieci takich po 5 roku życia, ale mam na myśli maluchy do 3 - 4 roku życia. 

Czytam ten wpis i taki jakiś zakręcony, ale nie umię na tą chwilę/godzinę napisać jaśniej :)
Dobrej nocy :) 

niedziela, 9 lutego 2014

Kulig luty 2014

Chyba nigdy nie byłam na takim kuligu. Kulig rozpoczęliśmy o godzinie 16.00 07.02.2014r. Było jeszcze widno.
Koniki  miały przypięte dzwonki i pięknie nam dzwoniły :)
 Myślę, że dorośli mieli większą frajdę z tej przejażdżki, niż będące tam dzieci - sztuk 3 :)
Droga kuligu w całości prowadziła przez las. 
Zajęliśmy sań sztuk 3.  Na końcu trasy mieliśmy postój z ogniskiem. Każdy dostał patyk i piekł w ognisku kiełbaski. 
W pierwszych, największych saniach jechał pan "grajek" śmigający na akordeonie. Jego ulubione powiedzonka to "hulaj duszaniech się rusza" i "Panowie Panie przerwa na ...". 
Organzatorem czyli posiadaczem sań i koników jest Pan Paweł Kibil - człowiek z ogromną pasją do historii. Bierze czynne udziały w rekonstrukcjach historycznych a wygląda niczym Piłsudski :) 
Jego duże poczucie humoru sprawiło, że bawiliśmy się świetnie. Po śpiewach, tańcach ogniskowych i zjedzonych kiełbaskach nadszedł czas powrotu. W każych saniach jeden z Panów dzierżył w dłoni pochodnię. Wyglądało to zjawiskowo. Noc, pochodnie, śnieg ... . 
Ech czekam na następny taki kulig, tylko teraz po świeżym, mięciutkim śniegu :)
PS. Mieliśmy to szczęście, że jeszcze załapaliśmy sie na śnieg - w noc po naszym kuligu czyli w sobotę padał deszcz i roztopił wszystko :(

niedziela, 2 lutego 2014

Kawa

Zapach kawy lubiłam od zawsze. Zapach kawy świeżo mielonej :). Pamiętam taki żółty młynek mieliśmy i jak już urosłam na tyle, że sprzętem mogłam się obsługiwać, czyli wciskać i trzymać przycisk to byłam wołana przy każdym mieleniu kawy. A spróbowali mnie nie zawołać, to 1/5 bloku mnie słyszała :). Jak już "dorosłam" na tyle, że kawę legalnie pić mogłam - to nadal w sklepach przeważały kawy sypane vel. fusiaste i takowe pijałam. Rzadko, bo rzadko, ale pijałam. Później przyszedł czas internetu i Allegro :). A tam mnóstwo kaw ziarnistych smakowych - nasączonych olejkami smakowymi (sklep w moim miescie pojawił się dosyć późno z takimi kawami i już nie istnieje). Oprócz kaw można kupić herbaty o przepięknych zapachach. Nie zawsze smak szedł za zapachem. Nazwy bardzo fantazyjne :) Wybór przeogromny.
Popróbowałam różnych smaków i "przepiły mi się". Przerzuciłam się na kawę "rozpustną", czyli rozpuszczalną. Na poprawienie smaku zwykłej rozpustnicy mam  dwa sposoby. 1. wrzucić do zalanej kawy kilka pianek i 2. wrzucić gałkę lodów (o mleczku i cukrze nie wspominam, bo to wszyscy znają :)). I w jednym i w drugim przypadku robi się pyszna pianka.
Teraz na "tapecie" jest
mój nr jeden :)
Wypróbowałam wszystkie smaki i orzechowa jest dla mnie w smaku najlepsza, ale każdy ma innego smaka :)
Czekoladowa jak dla mnie smakuje jak kakao, które w "normalnej" postaci lubię a jako kawa to niekoniecznie. 
Zdjęć waniliowej i karmelowej nie mam, ale dla mnie mają słodko - mdły zapach. Podkreślam każdy ma iny smak i pewnie są zwolennicy tych smaków.
Zazwyczaj kupuję jak są w promocji w Stokrotce lub Biedronce.
Mierzi mnie do spróbowania reklamowanej ostatnio kawy smakowej firmy PRIMA - tam też widziałam smak orzechowy i jest to chyba kawa parzona. Niestety, muszę jeszcze chwilę poczekać zanim pojawi się u mnie w mieście.
Inną korzyścią z picia kaw DOUWE EGBERTS są opakowania, które wykorzystuję do przechowywania herbat, grochu, manny, nasion słonecznika i takich tam :). Uzbierało mi się ich troszkę, więc niech to świadczy o tym, że kawa orzechowa dobrą jest :))))
Na koniec zbiorowe zdjęcie :)