.jpg)
Droga kuligu w całości prowadziła przez las.
W pierwszych, największych saniach jechał pan "grajek" śmigający na akordeonie. Jego ulubione powiedzonka to "hulaj duszaniech się rusza" i "Panowie Panie przerwa na ...".
Organzatorem czyli posiadaczem sań i koników jest Pan Paweł Kibil - człowiek z ogromną pasją do historii. Bierze czynne udziały w rekonstrukcjach historycznych a wygląda niczym Piłsudski :)
Ech czekam na następny taki kulig, tylko teraz po świeżym, mięciutkim śniegu :)
PS. Mieliśmy to szczęście, że jeszcze załapaliśmy sie na śnieg - w noc po naszym kuligu czyli w sobotę padał deszcz i roztopił wszystko :(
PS. Mieliśmy to szczęście, że jeszcze załapaliśmy sie na śnieg - w noc po naszym kuligu czyli w sobotę padał deszcz i roztopił wszystko :(
Teraz to ja całkowicie zazdraszczam :-) :-) :-)
OdpowiedzUsuńTeSiu !!! ja sama sobie zazdraszczam :)
UsuńNo i wcale się nie dziwię :-D
UsuńPosłałam :-)