NAJLEPSI Obserwatorzy :)

Witaj,
Załóż konto Inteligo z mojego polecenia,
a zyskasz możliwość otrzymania premii pieniężnej
w wysokości 100 zł.

Pamiętaj, aby we wniosku o konto w polu
"Kod promocyjny" podać mój numer telefonu: 608806730

Otwórz konto Inteligo

Sprawdź szczegóły na maminteligo.pl

Regulamin Programu Mam Inteligo

Pozdrawiam
dyziocha

.

.

piątek, 17 sierpnia 2012

Ja też zalaminowałam sobie włosy :)

Na laminowanie włosów żelatyną trafiłam na stronie Alchemiczno - kosmetycznie u Kascyska: ) KLIK TU przeglądając w moich subskrybcjach nowe wpisy obserwowanych blogowiczek. Ochy i achy nad tą metodą dostarczenia białka we włosy spowodowały, że otworzyłam swoje kosmetyczne laboratorium i zaczęłam mieszać. Miksturę zrobiłam mniej więcej taką jak podała u siebie na blogu Kascysko ;).
Rozpuściłam 2 płaskie łyżeczki żelatyny w 1/3 szklanki gorącej wody. Jak przestygło to dodałam 1 łyżeczkę soku z cytryny (lubię blond włosy, więc rozjaśnienie jak najbardziej wskazane) i 1 łyżeczkę oliwy z oliwek. Wymieszałam i nałożyłam na umyte i wysuszone ręcznikiem włosy ...



 Załączyłam suszarkę i wysuszyłam.
Na głowie powstał hełm :) z galaretki :)
Najlepszy lakier nie da takiego utrwalenia ;)





Następnie zmyłam wszystko szamponem
o takim składzie
Umyłam dwukrotnie i ładnie mi się zmyła galaretka.
Nie nakładałam żadnej odżywki, żeby dobrze przyjrzeć się efektom laminowania. Znów wysuszyłam, bo nie mogłam się doczekać efektu na wysuszonych.
 No i taaaaadaaaaam
 
Dużo jest już wpisów galaretkowatych. Czarownicująca KLIK TU zrobiła wpis o tym, ale chyba pierwszą była Anwen (KLIK TU). Świetnie opisała i na Jej włosy to aż miło popatrzeć.
No ale wracając do moich wrażeń na temat laminowania.
  1. Obawiałam się zmycia tej galarety - u mnie bez problemu ( czytałam, że dziewczyny zmywają żelem do higieny intymnej - mi wystarczył szampon i ciepła woda)
  2. Po wysuszeniu włosy były, wiem, że zabrzmi to jak bzdura, ale były ciężkie na końcach a lekko dały się unieść u nasady.
  3. Moje włosy jak im pozwolę lekko się wywijają (niestety nie kręcą, buuuu) po laminowaniu jak widać na zdjęciach były proste.
  4. Na drugi dzień rano nadal były bardzo przyjemne w dotyku.
  5. Co ważne końce nie poplątały się - bez problemy je rozczesałam.
  6. No i dziś umyłam włosy (dlatego czekałam z wpisem, żeby zobaczyć czy miękkość i gładkość się utrzymają po myciu bez żelatynowania) i włosy są przyjemne w dotyku, ale końcówki się już bardziej plączą i zahaczają o siebie.
Co dalej ???
Na pewno zastosuję jeszcze żelatynowanie.Planuję raz w tygodniu robić sobie na głowie galaretkę. A dalej zobaczymy co nowego wpadnie do głowy włosomaniaczkom :)
POZDRAWIAM :-*

6 komentarzy:

  1. No to chyba jeszcze tylko ja zostalam... Musze tego sprobowac! Wyobrazam sobie jak sie czulas z ta zelatyna na wlosach, pewnie jak noworodek :). Wydaje mi sie, ze dodalo to blasku Twoim wlosom, ale nie wiem do konca jak bylo przed. Najwazniejsze ze pracuje! Puszczam oko zza oceanu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie jakoś blond głowa nie pomyślała, żeby zrobić zdjęcie przed nałożeniem galaretki ;)Jak będę robić w przyszłym tygodniu znów laminowanie to zrobię zdjęcie przed i po :)
      pozdrawiam z ciepłego mazowsza :) i życzę poprawy zdrowia :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. efektu nie da się przekazać za bardzo - efekt był namacalny :) włosy w dotyku super.
      pozdrawiam :)

      Usuń

Szanujmy się nawzajem - w komentarzach również.