NAJLEPSI Obserwatorzy :)

Witaj,
Załóż konto Inteligo z mojego polecenia,
a zyskasz możliwość otrzymania premii pieniężnej
w wysokości 100 zł.

Pamiętaj, aby we wniosku o konto w polu
"Kod promocyjny" podać mój numer telefonu: 608806730

Otwórz konto Inteligo

Sprawdź szczegóły na maminteligo.pl

Regulamin Programu Mam Inteligo

Pozdrawiam
dyziocha

.

.

sobota, 1 czerwca 2013

Z pamiętnika OGRODNICZKI cz.3

Wczoraj byłam na działce i rododendron całkiem nieźle przeżył obfite opady deszczu. Jedynie ŻAL, że już przekwita :( 
Upolowałam w jego kwiatostanie 
 i całe mnóstwo innych mniejszych robaczków :)
A jak już o żyjątkach piszę to pokażę cóż takiego znalazłam na ścianie klatki schodowej. Zdjęcie zrobić "musiałam" choć pająków nie toleruję w bliskim kontakcie.
Poniżej moje balkonowe uprawy :) Balustrada brzydka, bo blok przed remontem czerwcowym więc nie było sensu malować.
Poniżej lobelie wyhodowane z nasionek cieszą oko a będą cieszyć bardziej jak zakwitną :) Doniczka w kwiatki na szybko zaadoptowana z butelki po oleju. Ubabrana w ziemi byłam, więc szybko zrobiłam doniczkę. 
 Mięta, co cudnie pachnie i jest regularnie uszczykiwana. Dodaje smaku herbatce i kompocikowi :)
 No i moja chluba - POMIDORY :) Nie mogę się doczekać jak będą owoce :)




czwartek, 30 maja 2013

Kuchennie, czyli chochlą po łapkach cz.20

Dziś na szybko, bo i zapowiedź gości późna była :)
Goście lubiani i kochani wiec coś słodkiego trzeba im zrobić do herbatki i kawki :)
Od jakiegoś czasu pokochałam mieć ciasto francuskie w zamrażarce :)
Wczoraj, na szybko zrobiłam parówki zawinięte
we "francuza" posmarowałam żółtkiem
i posypałam makiem - mmmm pychota :)
A dziś na słodko wykorzystany "francuz" będzie :) 
Właściwie to już został teraz czeka na gości i  konsumpcję :)
Ciasto francuskie podzielone wzdłuż dłuższego boku na 4 paski a następnie na ok. 9 wzdłuż krótszego. Na co drugą cząstkę nałożyłam marmoladę wieloowocową zakupioną w Stokrotce (bardzo ją lubię) i dżem pomarańczowy własnej roboty. Następnie każdą cząstkę bez nadzienia po kolei składałam wzdłuż na pół i nacinałam zgięty bok (3, 4 nacięcia ). Naciętą cząstkę nakładałam na cząstkę z nadzieniem i lekko dociskałam brzegi. Ciasteczka smarowałam rozkłóconym żółtkiem i sypałam makiem. Gotowe ciasteczka wstawiłam do nagrzanego do 180 - 200 st. C piekarnika i piekłam ok 10 minut. Czas pieczenia zależny od piekarnika. Najlepiej sprawdzać "wzrokowo" :) Jak rumiane, lekko brązowe to należy wyjąć.
I jeszcze działkowe cudo :)
Cieszy oczy :)

niedziela, 19 maja 2013

Cierp ciało chociaż żeś nie chciało :)

Sezon letni oficjalnie uważam za otwarty !!!
- czego dowodem są spieczone plecy. 
Stara jestem i głupia :) Na zdjęciu nie bardzo widać czerwoność pleców, ale uwierzcie, nie była to noc przespana snem kamiennym.


Wczorajszy dzień, czyli sobotę spędziłam na działce. Pojechałam odwiedzić rodziców spędzających tam sezon letni i uratować z czeluści chwastów wysiane warzywka. Mając świadomość zapowiadającego się słonecznego dnia, szybciutko wskoczyłam w grządki, ale wystarczyło, że od 9 do 10 byłam na słoneczku i wieczorem ujrzałam a raczej odczułam skutki. Dużo nie porobiłam, bo po 1- niedaleko usytuowane były krowy a przy nich muchy, które mi dokuczały. Po 2- o ironio! wiedziałam, że przypieka i nie ma co się wystawiać na słońce. Po 3. kości mi dokuczały boląc bardzo. Miałam ze sobą oczywiście olejki ochronne i kremik na twarz, ale "po co wyjmować?". Tym sposobem przebyły podróż nie wyjęte z torby a ja odcierpiałam to gapiostwo :).
Działka usytuowana jest niedaleko wsi Czarnolas, gdzie znajduje się muzeum Jana Kochanowskiego. Kiedyś się dla Was tam wybiorę i umieszczę fotorelację, gdyż Kochanowski wielkim poetą był i dwór Jego jeszcze stoi. A może uda mi się na tegoroczne Janki - wianki tam się udać.  
Jeszcze kilka dni temu wioząc rodziców na działkę mijałam łąkę pełną kwitnących mleczy, ależ cudnie się żółciło. Wczoraj już śladu po kwiatkach nie było. Za to mijałam pola zasiane rzepakiem albo tatarką (nie znam się), równie zażółcone.
Soczyście zielona trawa w lekkim przybliżeniu zdjęcie zrobione przypadkiem dociśniętym klawiszem :)
A dziś rano niebo pięknie usiane chmurkami uwielbiam takie niebo i takie chmurki :) Mogłabym cykać im fotki i cykać i cykać ...... i cykać w nieskończoność :)


 A poniżej niedawny zakup w Rossmanie. Kubek iście letni, optymistycznie energetyzujący o pojemności 480 ml za złotych 9 i 99 groszy. Pierwsza sztuka pękła przy nalewaniu gorącej wody, ale to dlatego, że przedtem była dość chłodna. Szybciutko kupiłam już nie 1 a 2 sztuki :) "się w nich rozkochałam". Pęknięty nie został wyrzucony - służy jako doniczka. Początkowo miała tam rosnąć mięta, ale ostatecznie wysiałam w nim szczypiorek czosnkowy - może tym razem wzejdzie.
 do poczytania :)

piątek, 3 maja 2013

Patriotycznie ciąg dalszy

aktualizacja: szukałam odpowiedniej pieśni wczoraj i nie mogłam sobie przypomnieć słów wiec dziś uaktualniam, bo od tego zacząć się powinien ten wpis :


Dwa filmiki przekrojowe trafione na YT
A tu wersja kreskówkowa
a tu muzycznie

środa, 1 maja 2013

Z pamiętnika OGRODNICZKI cz.2

Oto co wyrosło z moich roślinek :)
jedna z niewiadomych okazała się miętą :)
 niektórym roślinkom uszczykuję czubeczki do herbaty
a one odwzajemniają mi się wzmocnionym wzrostem :)
uwielbiam herbatę z cytryną i miętą :)
pod spodem niewiadoma nadal jest niewiadomą - chociaż stawiam na lobelię
 nateczka pięknie rośnie, już ją przerywam delikatnie, bo gęsto jest :)
 pomidorki palikowe odmiana Radana mają się dobrze - kilka nawet trafiło pod opiekę bratanka 
a tu posadzona część kwiatków na działce, ale o tym będzie ciut później :)
Ogromna szkoda, że nie udało mi się uratować bazylii i że nie wzeszedł szczypiorek czosnkowy, bo byłam go ciekawa :(
 
 
koniec aktualności :)

1 maja - patriotycznie


Jestem z pokolenia dzieci, które uczestniczyły w obchodach - pochodach 1- majowych. Byłam zupełnie nie polityczna (bo i za mała byłam na politykę) i takież zostały mi wspomnienia - ważniejszy był Pankracy czy inne Tik-Tak-i;). Pamiętam radość z tego całego "przedstawiania". Mieszkam w małej miejscowości więc żadnych anty pochodów nie było. Pamiętam jak robiliśmy kwiatki z bibuły na zajęciach ZPT (dla młodszego pokolenia wyjaśniam ZPT = Zajęcia Praktyczno - Techniczne), ozdabialiśmy koła rowerów przeplatając pomiędzy szprychami kolorową bibułę, mini flagi przypięte do kierownic, młodszym dzieciom do wózków :) i zawsze, ale to zawsze była cudowna pogoda na 1 maja. Słońce świeciło, grała muzyka, nudnego dla nas dzieci przemówienia nie słuchaliśmy :) Może z tych promieni wiosennych była ta wewnętrzna radość. A później parada ulicami miasta - może dlatego lubię skupiska ludzi, gdzie mogę sobie spokojnie być obserwatorem ludzkich zachowań :) 
A dziś? Wyglądam przez okno z jednej strony mieszkania, z drugiej patrzę na bloki i balkony i nie powiewa ani jedna flaga. Pamiętacie EURO? jak było biało-czerwono ? Jak w co 2 samochodzie powiewały flagi, nakładki na lusterka w barwach naszych, czapeczki, daszki i mnóstwo innych gadżetów? - wszystkie biało-czerwone. Dziś tylko smętnie powiewają flagi na budynkach, gdzie zostały wywieszone z obowiązku jaki mają administratorzy lub na urzędach.

niedziela, 14 kwietnia 2013

Kuchennie, czyli chochlą po łapkach cz.19


Pieczemy Kochani,   pie - cze - my :)
Wczoraj po raz "enty" (;-D) upiekłam bagietki. Przepis na nie, znalazłam na stronie www.chleby.info. Za pierwszym razem jak zrobiłam, to dodałam za dużo mąki pszennej chlebowej (bo ja lubię mieszać mąki) i za luźno zwinęłam. Wyszły płaskie i rozpadały się. Dzisiejsze są pyszne, bo to chyba już 4 raz robione :).

Potrzebne
składniki:

  • 750 g mąki pszennej typ 480 ( ja biorę ok 100 g mąki pszennej chlebowej a reszta to mąka pszenna tortowa albo "zwykła")
  • 400 ml gorącej wody, ale nie wrzącej
  • 10 g drożdży instant lub ok 30 g świeżych ( 1,5 paczki instant)
  • 2 łyżeczki soli
  • 2 łyżeczki cukru
  • ja dodałam jeszcze ok. 4 łyżek oleju ( nie wiem czy to coś ulepszyło, ale wydaje mi się, że są tak puszysto ciągnące)
Wykonanie:
Przesianą do miski mąkę zalewamy gorącą, ale nie wrzącą wodą i mieszamy/zarabiamy łyżką. Następnie dodajemy pozostałe składniki, czyli drożdże, cukier, sól, olej i wyrabiamy 15 minut. Ciasto na początku wydaje się za suche, ale w trakcie wyrabiania nabiera właściwej konsystencji :). Po wyrobieniu smarujemy miskę (lub jak kto woli kulę ciasta) olejem i odstawiamy w miseczce przykryte ściereczką, do wyrośnięcia na 2h. Po tym czasie wyrabiamy chwilkę, żeby odgazować ciasto, ok. 20-30 sek.. Ciasto dzielimy na 4 części. Każdą część wałkujemy na długi, nie za gruby prostokąt. Długość naszej foremki do bagietek lub blachy/szuflady z piekarnika. Autor przepisu proponuje złożenie dłuższych boków do środka. Ja proponuję ścisłe zwinięcie i lekkie spłaszczenie po zwinięciu. Odkładamy bagietki końcem/brzegiem zwinięcia do dołu, na blaszkę bagietkową lub w/w blachę wyłożoną papierem lub matą silikonową, do wyrośnięcia na 45 minut. Gdy zbliża się koniec czasu wyrastania ciasta, włączamy piekarnik, aby się nagrzał. Bagietki po 45 minutach możemy ponacinać jeśli ktoś chce taką formę, smarujemy z wierzchu olejem i pieczemy 30 minut w temperaturze 220 st.C.
W moim piekarniku (gazowym, bez termoobiegu) wystarcza bagietkom 20-25 minut, gdyż spody się przypiekają i są mocno chrupiące.
Ach ja jedną z bagietek posmarowałam olejem czosnkowym a inną olejem wymieszanym z oregano, które po upieczeniu  przy krojeniu się sypie :) Reszta czyli pozostałe dwie zwykłym olejem i jedną z nich posypałam solą morską. Trzy bagietki po wystygnięciu zamroziłam i wyjmuję sobie i mam jak świeżo upieczone :)
Ach, kolejne ACH :). Od razu po wyjęciu z piekarnika smaruję bagietki pędzelkiem zanurzonym w zimnej wodzie. Oglądając jakiś program, gdzie pieczony był chleb, zauważyłam, że tak robiono. :)
SMACZNEGO !!!

środa, 10 kwietnia 2013

Kuchennie, czyli chochlą po łapkach cz.18

Dżem z pomarańczy :)
Odrobina słońca w te pochmurne i wcale nie wiosenne dni.
Na dżem trafiłam na blogu Kasinkowe- gotowanie (TUUU).

Do dżemu potrzebujemy:
  • 3 kg pomarańczy - waga ze skórką
  • sok z ćwiartki cytryny
  • 1,5 szklanki cukru
  • laska wanilii lub 3 cukry waniliowe lub kilka kropli aromatu waniliowego
Wykonanie:
Pomarańcze obrać i wykroić z białuch części.
Włożyć do garnka, dodać sok z cytryny cukier i przekrojoną wanilię (przed włożeniem dżemu do słoiczków wyjmujemy), lub cukier z wanilią ( raczej nie WANILINOWY)  lub olejek.Całość smażymy na dość sporym ogniu przez ok 2h. Ja sprawdziłam czy jest dobry nakładając odrobinę na schłodzony talerzyk. Jeśli zgęstniała próbka to dżem jest już dobry :). Ciepłą masę nakładamy do słoiczków, zakręcamy i pasteryzujemy ok. 20 minut.


Ja zrobiłam z 2 kg pomarańczy i wyszedł mi jeden słoiczek ale taki większy i resztka na jedną kanapkę :)
Ubabrałam się przy tym, sok po rękach ciekł, ale warto było :)

Oczywiście nie mogłam się powstrzymać i dziś otworzyłam słoiczek, żeby spróbować :)
Jest cudownie słodko kwaśny. 
Mój się ciut przypalił. Zgapiłam się pod koniec smażenia, bo przy tej ilości pomarańczy to wystarczyło w moim przypadku smażyć 1h 20 min. do 1h 30 min, ale i tak pyszny jest :)

No to 
S M A C Z N E G O !!!

piątek, 5 kwietnia 2013

Z pamiętnika OGRODNICZKI cz.1

W tym sezonie postanowiłam pobawić się w ogrodniczkę i to zarówno taką w bloku, jak również działkową :) Zobaczymy, co z tego wyniknie. Dziś wpis o tym, co już wzeszło :) 
 Bazylia pięknie wzeszła a po świątecznym poniedziałku systematycznie mi pada :(
Astry poniżej, nazwy nie pamiętam, ale cieszę się, że tak ładnie wzeszły :) a to nie jedyny pojemnik :)

A tu poniżej są trzy "cosie" :) Wsiałam, zakręciłam się i nie podpisałam, co wsiałam :(
 
tu stawiam na lobelię
Tu wschodzi pojedynczo szczypiorek czosnkowy, marnie mu to idzie, ale może jak zaświeci w pełni słońce, to się "ruszy".

 obok rośnie pietruszka naciowa
 a tu rosną pomidorki koktajlowe 
Ach mam też zasianą miętę, która może rosnąć, w którymś z "cosiów".
No to do następnego :)

niedziela, 31 marca 2013

Alleluja i do przodu - Motywacja

Wiem jest pierwszy dzień Świąt - Wielkanoc. Za oknem biało i nadal pada śnieg. To pierwsze święta wiosenne przykryte śniegiem. Zdecydowanie padające, nawet najładniejsze, największe płatki śniegu odbierają urok tym Świętom.
Standardowo, jak co rano weszłam szybciutko na stronę gry strategicznej w sieci, w którą gram, żeby poustawiać co tam mam poustawiać i poświęcić resztę dnia świętowaniu. Jako sojusz w grze, stworzyliśmy konwersację na skype, żeby mieć szybszy kontakt między sobą jak będą nas atakować i trzeba będzie z odsieczą ruszyć :). Więc dziś, wczoraj zresztą też, wszyscy nawzajem życzymy sobie Alleluja i wszystkiego zajączkowego.
Jeden z graczy, Hiszpanem zwany wrzucił link do YT. Weszłam, posłuchałam, uśmiechnęłam się i pomyślałam - to mądre słowa i takich mi trzeba było :). 
Jest to wykład zorganizowany przez TEDx poprowadzony przez Pana Jacka Walkiewicza.
Nie znaczy to, że po wysłuchaniu zaświeciło słońce, czy jakiś blask olśnienia się pojawił :) Pan Jacek mówi w stylu amerykańskich mówców, ale mówi na naszych realiach, na swoim przykładzie i własnych doświadczeniach. Żeby zmienić swoje życie muszę jeszcze pewnie z 50 - 100 razy posłuchać tego wykładu :), ale będę go słuchać, bo to pierwszy z mówców, którego chce mi się wysłuchać i rozważyć i wprowadzić w życie przemyślenia i "mądrości" głoszone przez tego człowieka. Do tej pory byłam i jeszcze chwilę będę  w tej grupie "polej mi", ale wiem, że powoli wchodzić będę w grupę  "nieustabilizowanych" :)
Życzę wszystkim dobrze spędzonych Świąt i poczucia, że czas Świąteczny był dobrze wykorzystany :) a w Lany Poniedziałek ...... żeby nikt Was nie oblał "wodą" z wiadra, które całą noc stało na dworze :)
Alleluja i do przodu :)